Jestem osobą, która dużo myśli o jedzeniu.

Zawsze byłam. Planując wyjazd, pierwsza myśl to gdzie będę jeść. Menu znam na pamięć, zanim przekroczę próg restauracji, a na targu potrafię stać przy stoisku z pomidorami zdecydowanie dłużej, niż powinnam.

Wszystko zmieniło sie w Nicei.

Przeprowadziłam się tam z Londynu i spędziłam czternaście miesięcy na Lazurowym Wybrzeżu. Zanim zdążyłam się rozpakować, zorientowałam się, że życie tutaj wygląda zupełnie inaczej. Wolniej, spokojniej i bardziej intencjonalnie. Ludzie siadali do długiego lunchu, w słońcu, każdego dnia - bez telefonów, bez jedzenia na stojąco czy przed ekranem komputera.

Zrozumiałam, że nie trzeba czekać na weekend ani na wyjście do restauracji, żeby naprawdę cieszyć się posiłkiem. Że dobre jedzenie nie musi być wyszukane, wystarczą dobre składniki i ktoś, z kim warto usiąść przy stole. Świeże pomidory, ciepły chleb, no i dobra rozmowa.

I prawie zawsze coś, co spajało każde danie: oliwa z oliwek.

Zakochałam się w oliwie.

Wino ma swoich sommelierów, kawa swoich baristów specialty, którzy potrafią opowiedzieć o pochodzeniu, odmianie, procesie. Oliwa zasługuje na to samo, ale wciąż mało kto o tym mówi. Chciałam oliwy, o której dałoby się mówić w ten sam sposób, więc zaczęłam jej szukać: wysokiej jakości, transparentnej, takiej, przy której uśmiecham się, stawiając ją na blacie.

Te naprawdę warte uwagi były trudno dostępne: sprzedawane w eleganckich butelkach i wycenione tak, że szkoda było je otwierać. Te z supermarketu rozczarowywały jakością i brakiem informacji o tym, co właściwie kupujesz.

Ostatecznie nie znalazłam tego, czego szukałam, więc postanowiłam stworzyć to sama. I tak powstał Olson.

Witajcie w świecie, gdzie oliwę pijemy na szoty, polewamy nią jogurt, patelnię i kanapkę.

Wybieramy ją z najlepszych regionów Europy - transparentną od drzewka do butelki, stworzoną dla małej, codziennej przyjemności. Do smażenia, do maczania chleba, do polewania dosłownie wszystkiego. Bo dobry posiłek nie potrzebuje specjalnej okazji. Potrzebuje tylko dobrej oliwy i kogoś, z kim warto usiąść przy stole <3

Ola